Atak szybko jednak odparto i na wieczór osiągnięto wyznaczone cele.
W drugim dniu marszu Korpus posuwał się prosto na wschód. 2 pułk szwoleżerów maszerował w straży przedniej 7 Brygady. W czasie marszu wzięto do niewoli grupę bolszewików na podwodach. Spomiędzy jeńców wystąpił oficer, który oświadczył, że jest byłym oficerem Armii carskiej. Odesłano go do sztabu Korpusu jako cennego informatora. Po południu, stoczywszy po drodze wiele potyczek, wziąwszy dużą liczbę jeńców i zdobywszy cenne zapasy na sowieckich taborach, pułki jazdy osiągnęły rejon wyznaczony na nocleg wokół wsi Puchaczewka, kilkanaście kilometrów od Korostenia. Kawalerzyści nie mogli jednak udać się na spoczynek. Od przedniej straży przywieziono meldunek znaleziony przy jeńcu bolszewickim: Oznaczało to, że polska kawaleria musiała zdążyć do Korostenia na czas, zanim wróg wzmocni swoje siły całą brygadą. Jak pisał Kornel Krzeczunowicz, dowódca 8 pułku ułanów: