Dym przesłonił Polakom pole bitwy i Rosjanie pod jego osłoną uderzyli na kawalerię na prawym skrzydle, która zamiast szarżować na wroga przyjęła go w miejscu, co z kolei spowodowało rozbicie szyków i jej paniczną ucieczkę. Dzięki interwencji księcia Sanguszki i oficerów udało się zawrócić kawalerzystów, a w tym czasie rosyjska jazda dostała się pod silny ogień polskiej artylerii, by po chwili zostać zaatakowaną z flanki przez powracającą kawalerię, a od czoła przez kawalerię z drugiej linii. Dla wzmocnienia efektu Poniatowski rozkazał Czapskiemu wesprzeć polskie natarcie, ale ten zażądał rozkazu na piśmie, tłumacząc się, że ustny jest niejasny.

Po przygotowaniu artyleryjskim w centrum do ataku ruszyli rosyjscy grenadierzy, a polska piechota składająca się głównie z rekrutów w sile 3 batalionów uciekła na ich widok, nie wytrzymując długotrwałego ostrzału. Uciekająca piechota spowodowała lukę w centrum, co wykorzystali Rosjanie, a dodatkowo powstał zamęt w kolejnym batalionie stojącym w odwodzie. W lukę tę ruszył Poniatowski na czele 2 batalionów. Pomimo silnego ostrzału polskiej artylerii i ognia Polaków, grenadierzy kilkakrotnie podejmowali ataki na bagnety, jednak bez skutku.