Ks. Woźniak sam tak opowiadał: Praca zwłaszcza wśród więźniów Polaków - była przykra. Skazany na karę śmierci przez Anglików za morderstwa popełnione w Niemczech na tle zemsty, miał prawo prosić, by 12 godzin przed wykonaniem wyroku był przy nim kapłan, który z nim jechał na plac egzekucji. Po egzekucji odwoziłem zwłoki na cmentarz w Ohlsdorf. Po kilku dniach odprowadzałem na miejsce wiecznego spoczynku. Z księgi zmarłych na cmentarzu w Ohlsdorf wyszukałem nazwiska Polaków, którzy zmarli w różnych okolicznościach w czasie wojennym. Znalazłem ok. tysiąc nazwisk. Dla sześciuset zdołałem ustawić betonowe krzyże z nazwiskiem, datą urodzenia i śmierci.

Do Polski powrócił 8 września 1946 r. Od października 1946 r. do 1 lipca 1947 r. był wikariuszem parafii Kolegiackiej w Środzie Wlkp. W latach 1947–1961 był proboszczem w Mącznikach i Bargowie, gdzie wyremontował zabudowania plebanii i kościoła po dewastacji zrobionej przez wojska radzieckie. Przede wszystkim drewniany zabytkowy kościół parafialny osadzono na betonowej podmurówce. Poza tym zelektryfikowano kościół i plebanie.