Jego syn Zygmunt został we wrześniu 1829 publicznie spoliczkowany na Uniwersytecie Warszawskim przez Leona Łubieńskiego jako syn zdrajcy.
Jako zwolennik współpracy z Rosją po wybuchu powstania listopadowego 29 listopada 1830 opowiedział się po stronie cara i został wysłany na czele jazdy polskiej przez wielkiego księcia Konstantego do Warszawy w celu jej spacyfikowania. Próbował powstrzymać podkomendnych przed przystąpieniem do insurekcji. Po wkroczeniu do miasta 3 grudnia uratowany przed samosądem ulicznym przez dyktatora powstania Józefa Chłopickiego za cenę złożenia przysięgi na wierność insurekcji, odmówił jednak udziału w wojnie z carem, złożył dymisję i wycofał się za pozwoleniem Rządu Tymczasowego do posiadłości w Opinogórze. Stamtąd zbiegł przez Królewiec do Petersburga, gdzie uchylił się od udziału w kampanii przeciw Polsce. Potępił w jednym z listów powstanie jako rewolucję społeczną: „Te nędzne szewcy, żydy ochrzczone i krawcy, chciwi na grosz, nie wiedzący nic o Polsce i o jej przeszłości, chcieli zarobić, zyskać, spekulować, wieszając, rzucając kalumnie”. Wyperswadował udział w powstańczym „rozruchu” synowi Zygmuntowi, przebywającemu w Genewie.