Liczebna przewaga Greków sprawiła, że w walkach, które z Nikozji rozlały się na cały kraj, zniszczonych zostało ok. 100 tureckich wsi. Zginęło ok. 300 osób obydwu narodowości. Turcy zaczęli tworzyć własne enklawy, a wielu z nich, w obawie o bezpieczeństwo, przestała chodzić do pracy. Dotyczyły to także urzędników państwowych i policjantów. Apele prezydenta Makariosa III i wiceprezydenta Fazila Küçüka (odpowiednio Greka i Turka) o spokój nie przyniosły rezultatów.

Władze wyspy straciły kontrolę nad sytuacją, gdyż do uczestników zamieszek przyłączyli się żołnierze z greckiego i tureckiego garnizonu na Cyprze, wspierając swoich rodaków.

Konsekwencje 25 grudnia 1963 siły brytyjskie stacjonujące na wyspie wymusiły na obydwu stronach konfliktu zawieszenie broni i wymianę jeńców. Akty agresji, chociaż znacznie rzadsze, powtarzały się jednak jeszcze w kolejnych miesiącach.

Wielka Brytania, Grecja i Turcja błyskawicznie zareagowały na wybuch zamieszek. Turcja ogłosiła powszechną mobilizację, na co tym samym odpowiedziała Grecja. Wielka Brytania podjęła się roli mediatora, nie chcąc dopuścić do poszerzenia się konfliktu.