thumb|Gajowy Herbański wyjaśnia dr Stanisławowi Płoskiemu sposób potajemnego oznaczania mogił. 1946 Egzekucje dokonywane w Palmirach przebiegały zazwyczaj według podobnego schematu. Skazańców przywożono na miejsce straceń samochodami ciężarowymi – najczęściej z Pawiaka, rzadziej z więzienia mokotowskiego. Transporty wyruszały zazwyczaj o świcie, aby wytworzyć w ofiarach przekonanie, że są wywożone do obozu koncentracyjnego. Chcąc jeszcze bardziej utwierdzić skazańców w nieświadomości co do oczekującego ich losu, Niemcy pozwalali im zabierać ze sobą rzeczy osobiste oraz paczki z żywnością. Niekiedy wydawano im także dodatkowe porcje chleba (rzekomo na czas podróży) oraz pozwalano odebrać rzeczy i dokumenty z więziennego depozytu. Początkowo metody te były na tyle skuteczne, że więźniowie nie zdawali sobie sprawy z celu wywózki i nie stawiali żadnego oporu. Później, gdy wiedza o dokonywanej w Palmirach zbrodni stała się powszechna, niektórzy skazańcy wyrzucali z samochodów kartki, książeczki do nabożeństwa lub drobiazgi osobiste, w nadziei że zdołają w ten sposób poinformować kogoś o swoim losie.