Ginęli więc lub wycofywali się ku obserwującym rzeź towarzyszom trzeciej linii.
Rzeź jeńców W trakcie najzacieklejszego etapu walk król Henryk V zadecydował o rzuceniu do boju także obozowej czeladzi. Pozbawiony ochrony tabor padł łupem miejscowych wieśniaków (w ich ręce wpadły klejnoty koronne i królewski skarbiec). Napad na obóz oraz napięcie wywołane oczekiwaniem na kolejne francuskie uderzenie pchnęły władcę do podjęcia trudnej decyzji. Bojąc się buntu około tysiąca wziętych już jeńców (w tym wielu wysokiego rodu), w chwili czołowego zagrożenia przez francuskie rycerstwo wydał rozkaz ich zabicia. Spowodowało to konsternację, wywołaną nie tyle odrazą do mordowania bezbronnych, ile przede wszystkim oczekiwaniami podwładnych Henryka na wysoki okup. Taka praktyka była nie tylko zwyczajem epoki, ale i istotną motywacją do walki. Król nie zamierzał jednak zmieniać zdania, a wyznaczonych do przeprowadzenia egzekucji dwustu walijskich łuczników nie miało żadnego interesu finansowego w ocaleniu jeńców. Rzeź przerażonych Francuzów wstrzymano dopiero, gdy stało się jasne, że do kolejnych szarż przeciwnika nie dojdzie. O ile dziś ocena decyzji króla może wzbudzać wątpliwości, to współcześni mu kronikarze podchodzili do sprawy ze zrozumieniem.