Bitwa Rankiem w dniu św. Kryspina (25 października) po jednej stronie równiny, za prowizoryczną palisadą z okutych żelazem pali i ze skrzydłami wysuniętymi ku przodowi, stanęły wojska angielskie. Kilometr dalej, po drugiej stronie, niezdyscyplinowana armia francuskich feudałów. Wzajemna obserwacja trwała cztery godziny. Francuzi na oczach głodnego wroga w spokoju skonsumowali śniadanie. Armia Henryka stała w milczeniu, oczekując na atak.
Jako że każdy z francuskich rycerzy walczył o sławę, na nic zdały się kierowane pod adresem feudałów prośby wielkiego koniuszego o wstrzymanie ataku, dopóki ziemia nie przeschnie. Towarzyszących Francuzom genueńskich kuszników (w liczbie około 3000) przesunięto na tyły, pamiętając o ich rzezi w pierwszej fazie bitwy pod Crécy. Rycerze byli przekonani, że przy przewadze liczebnej niewielka armia angielska zostanie zgnieciona ciężarem koni i jeźdźców. Ukształtowanie terenu sprzyjało jednak obronie, uniemożliwiając manewry na skrzydłach. Ściśnięte wojska francuskie stanąć musiały w rozciągniętych między lasami dwóch głębokich liniach pieszych oraz trzeciej, którą stanowiła jazda.