Na odwołanie akcji było już jednak za późno – wcześniej zdążono o niej powiadomić nawet centralę związkową we Wrocławiu, a związkowcom i komunistom bardzo zależało na organizacji masowych protestów.

10 sierpnia o godzinie 11:00 rozpoczął się w Raciborzu strajk generalny. Pracownicy fabryk opuścili swoje miejsca pracy i zaczęli gromadzić się na placu Dworcowym, gdzie zebrali się w liczbie kilku tysięcy (Rynek – pierwotnie ustalone miejsce zgromadzenia, został zajęty przez jednostki Schutzpolizei). Gdy z rynku wysłano w stronę demonstrantów 15-osobowy pododdział policjantów, część z protestujących starła się z nim, następnie tłum ruszył na rynek, gdzie mowę protestacyjną wygłosił sekretarz związków zawodowych, nawołując przy tym do rozwagi, by demonstracja nie przerodziła się w zamieszki. W mieście doszło jednak do walk ulicznych i plądrowania sklepów. Napadnięto m.in. na samochód policyjny, z którego skradziono 22 granaty ręczne, oraz splądrowano sklep z bronią, z którego zginęło 30 strzelb, 30 pistoletów i 2000 naboi.