Akt I Do Aleksandrii przybywa żołnierz jako posłaniec złych wieści. Oznajmia, iż Cezar zwyciężył w walce swego przeciwnika, Pompejusza Wielkiego, zmuszając go do ucieczki. Pompejusz schronił się w Egipcie, jest więc pewne, że zwycięski Cezar przybędzie tu, by się o niego upomnieć. Sam posłaniec był świadkiem okrutnej walki Rzymian z Egipcjanami, z której uciekł. Na złośliwe docinki ludzi, którym przekazuje tę wiadomość, że nie zginął na polu bitwy, odpowiada, że nie miał czasu tego zrobić. Radzi, aby wszyscy ludzie zabili swoje rodziny, w ten sposób ratując je przed Cezarem. W mieście natomiast wybucha panika, bowiem ktoś skradł świętego, białego kota. Pośród czarnego ludu panują wówczas pogłoski, iż Rzymianie to potwory żywiące się ludzkim mięsem, o długich nosach i tygrysich pazurach.
Tymczasem do miasta zbliża się Juliusz Cezar ze swoim wojskiem. Zatrzymuje się on na noc, by dać żołnierzom odpocząć. Wychodzi z namiotu i idzie porozmawiać ze Sfinksem, którego upatruje jako jedyną istotę równą sobie – potężną, niejednoznaczną i wieczną. Chwilę później słyszy, jak Sfinks mówi do niego dziewczęcym głosem: Starcze, nie uciekaj. Cezar myśli, że to czary, ale szybko dostrzega pod łapami kamiennego lwa młodą nastolatką, która przedstawia się jako Kleopatra, królowa Egiptu.