Z tych 104 w marcu 1925 kurs ukończyło 18 kadetów, spośród których Lindbergh osiągnął najlepsze wyniki. Uzyskał teraz stopień porucznika rezerwy U.S. Air Force, ale o karierze zawodowego oficera na razie nie myślał, lecz powrócił do lotnictwa wyczynowego, a potem – w 1926 roku – po nieudanej próbie zatrudnienia się jako jeden z trzech pilotów komandora Byrda, który planował przelot nad biegunem północnym, podjął pracę w zorganizowanej przez braci Robertson linii poczty lotniczej z Saint Louis w stanie Missouri do Chicago. Latał samolotem Airco DH.4, któremu nadał nazwę St.Louis. Te loty pocztowe należały, ze względu na ogół złe warunki atmosferyczne i brak lotnisk awaryjnych na trasie, do najniebezpieczniejszych zadań lotnictwa USA: zatrudniono 40 pilotów, z których 31 straciło życie w ciągu pierwszych paru miesięcy po uruchomieniu linii. Także dwa samoloty Lindbergha rozbiły się jeden za drugim, ale Charles z obu wypadków uratował się za pomocą spadochronu. Odtąd prasa USA nazywała go Lucky Lindy.