Pomimo alarmujących oznak, żaden z okrętów nie opuścił kotwicowiska w Apia. Dowodzący amerykańskim zespołem kontradmirał Lewis A. Kimberly miał rozkaz nie pozostawiać niemieckich jednostek bez nadzoru. Ci z kolei, dowodzeni przez komandora Fritze, pozostali w obawie, że ich wypłynięcie osłabi frakcję Samoańczyków sprzyjających kolonialnym interesom Cesarstwa, wzmacniając równocześnie partię proamerykańską. Poza tym mieszkańcy archipelagu zapewniali, że sezon cyklonów ma się ku końcowi i niebezpieczeństwo nie jest poważne. Dowódca „Calliope”, komandor Henry Coey Kane, uznał wobec tego pozostanie na miejscu za konieczne, by godnie reprezentować banderę brytyjską, ufając jednocześnie w siłę maszyn swojego okrętu.
Cyklon thumb|250px|USS „Vandalia” Główne uderzenie cyklonu nastąpiło w nocy z 15 na 16 marca. Około 4 nad ranem niemiecka kanonierka „Adler”, pomimo dodatkowych kotwic, zaczęła być spychana przez wiatr w kierunku raf przybrzeżnych. W niemal dwie godziny później jej kadłub uderzył lewą burtą o skałę, ulegając rozbiciu. Część załogi pozostała uwięziona we wnętrzu wraku, skąd wydobyto ich dopiero po kilkunastu godzinach, pozostali znaleźli się w przybrzeżnej kipieli, gdzie co najmniej 20 marynarzy zginęło, reszta została uratowana przy wydatnej pomocy Samoańczyków.