W filozofii nowożytnej myśliciele często odchodzili od moralnej oceny wojny, traktując ją jako stały element rzeczywistości. W swoim Księciu Niccolò Machiavelli radził władcom, aby ciągle gotowali się na wojnę, gdyż tylko w ten sposób mogą utrzymać się na tronie. W Lewiatanie Thomas Hobbes uznał, że wojna jest stanem naturalnym człowieka i wynika z jego złej natury. Umowa społeczna powołuje do życia państwo, które dzięki swej absolutnej władzy może wyeliminować walkę między jednostkami. Takiego pokoju nie można nie można natomiast zapewnić w stosunkach między państwami, w których brakuje suwerena. Z kolei John Locke zaprezentował odmienną koncepcję umowy społecznej, uznając, że stan natury miał charakter pokojowy i w konsekwencji wojna nie jest stanem nieuniknionym, a między państwami obowiązują prawa naturalne. Obok Locke'a nurt antywojenny w filozofii politycznej reprezentował m.in. Erazm z Rotterdamu.
Znacznie częściej niż poglądy ogólnie antywojenne, głoszono projekty pokoju europejskiego, np. Pierre'a Dubois (1305-1307 r.) czy czeskiego króla Jerzego z Podiebradów (1461 r.). Miał się on opierać na chrześcijaństwie i zapewniać jedność i siłę w walce z muzułmanami.