Zwracały uwagę na niepopularność prezydenckiej rodziny, w tym pierwszej damy Leïli Ben Ali oraz wysokie bezrobocie i dysproporcję w rozwoju regionalnym. Na koniec ostrzegały przed wzrastającym ryzykiem stabilności władzy w długoterminowym okresie.

Wpływ na rozprzestrzenienie się protestów miała również brutalna reakcja służb bezpieczeństwa na pierwsze wystąpienia oraz konfrontacyjne wypowiedzi przedstawicieli władz.

Początek wystąpień 17 grudnia 2010 w mieście Sidi Bu Zajd, położonym 200 km na południowy wschód od Tunisu, próbę samospalenia podjął 26-letni Mohamed Bouazizi. Przed budynkiem lokalnych władz oblał się benzyną lub rozpuszczalnikiem, a następnie podpalił po tym, jak policja zarekwirowała mu stragan, na którym handlował bez zezwolenia owocami i warzywami. Bouazizi przerwał naukę, by pomóc w utrzymaniu 8-osobowej rodziny. Aby zarobić na życie handlował żywnością na ulicznym straganie. W czasie konfiskaty wagi i towarów, które zakupił na kredyt, funkcjonariuszka policji uderzyła go w twarz, co było publiczną zniewagą (uderzenie przez kobietę). Po incydencie udał się do siedziby lokalnych władz w celu złożenia skargi. Nie został jednakże wysłuchany i jeszcze tego samego dnia w akcie protestu podpalił się.