Podczas lotów w jednostkach RAF okazało się, że samolot ma bardzo mocną konstrukcję i jest dość szybki na małych wysokościach, ale ma słabe wznoszenie i spadające osiągi na większych wysokościach. Ponadto widoczność z kabiny była zła, stery były dość ciężkie i przede wszystkim silnik pracował bardzo niestabilnie. Do kabiny pilota przedostawały się spaliny, więc piloci musieli cały czas latać w maskach tlenowych, a ogon samolotu wykazywał tendencję do opadania. W sumie na 142 pierwsze wyprodukowane samoloty tylko 7 nie miało jakichś awarii.

Spowodowało to, że Ministerstwo Lotnicze chciało zrezygnować z tego samolotu. Uratowało go tylko to, że pod koniec 1941 roku rozpoczęły się niespodziewane ataki bombowe niemieckich samolotów Focke-Wulf Fw 190 na brytyjskie instalacje wojskowe, a Typhoon okazał się jedyną maszyną zdolną zwalczać Focke-Wulfy lecące na małej wysokości. Ponadto w 1942 roku, w praktyce okazało się, że dzięki mocnej konstrukcji, silnemu uzbrojeniu i silnikowi, jest on doskonałą maszyną myśliwsko-bombową na małych wysokościach. Wyposażone więc je w dodatkowe podwieszane zbiorniki paliwa, zaczepy do podwieszania 2 bomb o masie do 454 kg oraz zaczepy dla 8 niekierowanych rakiet.