Kilka dni po ataku niewielka grupa żołnierzy opuściła Fort Rémy, aby udać się do Fortu Rolland, jednak po drodze natknęli się na Irokezów i zostali zabici. Irokezi wędrowali po wyspie bez żadnej interwencji ze strony Europejczyków przez trzy dni, po czym popłynęli z powrotem w górę rzeki Saint Lawrence. Bezczynność Francuzów drogo kosztowała także inne osady znajdujące się na terenie Montrealu. Miesiąc po najeździe na Lachine Irokezi zaatakowali wioskę La Chesnaye, zabijając kolejnych czterdziestu dwóch kolonistów.

Przekazy historyczne W Europie przekazy na temat rzezi w Lachine pochodzą z relacji ocalałych z ataku i katolickich misjonarzy z tej okolicy, które znacznie wyolbrzymiały liczbę zabitych. Końcowa liczba ofiar śmiertelnych, wynosząca 24 zabitych, została ustalona na podstawie analizy parafialnych ksiąg metrykalnych kościoła katolickiego sporządzonych przed atakiem. Istnieją także katolickie sprawozdania dotyczące ataku. François Vachon de Belmont, piąty przełożony Towarzystwa Kapłanów św. Sulpicjusza w Montrealu, pisał tak w swojej książce Historia Kanady: