W naiwności sądzi, że będzie w stanie oprzeć się wszechogarniającemu ruchowi i wyjść bez moralnego szwanku, nie mogąc wiedzieć, że hitleryzm nie był już możliwy do okpienia.

Powieść skupia się na ukazaniu rozpadu tradycyjnej społeczności, opartej na lokalnym przywództwie, wobec nowego i bardzo silnego prądu płynącego z zewnątrz, który to prąd wyzwala w ludziach, dotąd tłamszonych, ogromne pokłady woli działania i wzięcia odwetu za wcześniej doznany ucisk.

Dodatkowym wątkiem, wokół którego toczy się akcja jest zabójstwo rolnika Materny (jak się potem okazuje protoplasty lokalnego ruchu nazistowskiego) i prowadzone w tej sprawie dochodzenie przez przysłanego w tym celu żandarma Thielego, który na kartach książki przechodzi ewolucję od bezdusznego (ale też niezaangażowanego partyjnie) służbisty ogarniętego manią awansu do człowieka dostrzegającego ważne ludzkie problemy i złożoność świata.

Leberecht: A my kruszejemy. Już nie myślimy o wszystkich, wielu zaś zaczyna myśleć tylko o sobie. Działają w grupach, we wspólnotach interesów. Rozpoczyna się walka każdego przeciwko każdemu. To jest tak, jakby ziemia umykała nam spod stóp. Rodzina, której cząstką jesteśmy ulega rozpadowi. Miejsce wspólnoty zajmuje organizacja. Mamy się stać numerami, Thiele. Kartami kartoteki. Nawozem.