W sierpniu 2010 w Bahrajnie doszło do nowej fali wystąpień ugrupowań szyickich zarzucających władzom dyskryminację w życiu publicznym. W odpowiedzi aresztowanych zostało 23 aktywistów, którzy oskarżeni zostali o spiskowanie i próbę obalenia rządu z pomocą zagranicznych sił. Przed wyborami władze zawiesiły wydawanie czterech opozycyjnych biuletynów wyborczych, argumentując to naruszeniem prawa wyborczego. Według Amnesty International w miesiącach poprzedzających wybory zatrzymanych zostało w sumie około 250 szyickich działaczy opozycyjnych. Władze oświadczyły, że aresztowania nie były powiązane z wyborami.

Wybory nie były monitorowane przez zagranicznych obserwatorów, ich przebieg mogli relacjonować tylko zagraniczni dziennikarze. Monitorowało je 292 krajowych obserwatorów, jednak część niezależnych organizacji (m.in. Bahrajńskie Stowarzyszenie Praw Człowieka) nie została dopuszczona do obserwacji procesu wyborczego.