– miały opóźniać marsz Rzymian, aż do powrotu króla z kampanii na północy.

Bitwa Krassus maszerował wzdłuż Eufratu, nie napotykając najmniejszego oporu, a jedynie ślady uchodzących przed nim wojsk. Wysyłał przodem zwiadowców i ci – około 35 km na południe od miasta Carrhae – zauważyli wrogą armię, gotową do boju, lecz natychmiast zaatakowani, ponieśli straty. Rzymski wódz kazał swoim legionistom sformować „żółwia” – rzymski szyk obronny. Każdy bok szyku liczył po 12 kohort i oddział kawalerii. Skrzydłami dowodzili Publiusz Krassus i legat Kasjusz, a Marek Krassus pozostał w środku kwadratu. W takim szyku Rzymianie dotarli do strumienia Balissus (obecnie Balikh) i znaleźli się na równinie wybranej przez Surena na pole bitwy.

Większość dowódców rzymskich była za założeniem obozu i pozostaniem w tym miejscu przez noc oraz zdobyciem informacji o liczebności przeciwnika. Do szybkiej akcji namawiał Krassusa jego syn. Był pewny siebie, widząc wyłącznie lekkozbrojnych łuczników. Nie wiedział, że partyjski wódz nakazał swoim katafraktom osłonić pancerze skórami i schować się za przednie linie. W pewnym momencie jednak, przy ogłuszającym i przerażającym dudnieniu tarabanów, katafrakci zrzucili okrycia z pancerzy i przypuścili atak.