W tym czasie Torstensson uszykował armię szwedzką równoległe w odległości 1,5 kilometra od głównej linii wojsk cesarskich.
Znajdujące się na wzgórzu wojska cesarskie przez pewien czas broniły swych pozycji z powodzeniem, w końcu jednak uderzenie Szwedów zakończyło się zdobyciem wzgórza górującego nad polem bitwy. Zagroziło to bezpośrednio lewemu skrzydłu wojsk cesarskich. Początkowe powodzenie wojsk Hatzfeldta na wzgórzu zachęciło skrzydła armii cesarskiej do ataku. Ponieważ działania obu skrzydeł nie były skoordynowane, ich natarcie nie przyniosło spodziewanych skutków. Prawe skrzydło cesarskie poniosło całkowitą klęskę, natomiast lewe skrzydło odparło Szwedów i przeszło do kontrnatarcia. Jazda cesarska rozbiła prawe skrzydło szwedzkie i wpadła do szwedzkich taborów. Żołnierze cesarscy zamiast wykorzystać, sukces zajęli się plądrowaniem szwedzkiego taboru. Pozwoliło to Torstenssonowi zorganizować kontratak – najpierw nakazując artylerii otworzyć ogień, spowodował zamieszanie w szeregach jazdy cesarskiej, po czym przeprowadził atak, który całkowicie rozbił jazdę cesarską. Osamotniona piechota stojąca w cesarskim centrum, wystawiona na szwedzki ogień artyleryjski, nie mogła się długo opierać. Armia cesarska przestała istnieć.