Wejście Malcolma niczym nie ustępuje słynnej cavatinie Tankreda, na której jest wzorowane, a jego cabaletta (O quanta lacrime) w równym stopniu zachwyca rytmem i wirtuozerią. Malcolm zaśpiewa jeszcze bardzo ładny, mały duet z Heleną i drugą, dramatyczną arię w II akcie. W postaci Douglasa nawiązał Rossini do ojcowskich rysów Elmira, ojca Desdemony z Otella. Najwspanialszy fragment opery stanowi finał I aktu: piękny tercet Heleny, Douglasa i Rodryga, w którym każda z postaci wyraża odmienne uczucia i słynny chór bardów szkockich – zapowiedź wielkich, patriotycznych chórów Verdiego. O zachwycie jaki akt ten wzbudzał u współczesnych świadczy fakt, że Jakub Halévy, twórca Żydówki, zapragnął na łożu śmierci przeczytać go po raz ostatni.

Akt II przedstawia się mniej korzystnie, choć i tu znajdują się piękne fragmenty, jak początkowa scena w grocie, duet Heleny i Malcolma, czy centralna scena zespołowa. Giacomo Leopardi napisał do brata: w wykonaniu tych zdumiewających głosów jest to rzecz niepojęta; mógłbym płakać niemalże i ja, gdyby los nie pozbawił mnie daru łez.