Jak pokazała rzeczywistość, znacznie zwiększyły one nerwowość niedoświadczonych niemieckich rekrutów, potęgując ich gotowość do stosowania przemocy wobec cywilów i jeńców wojennych.

Zdaniem Böhlera istotny wpływ na postępowanie niemieckich żołnierzy miało również zetknięcie się z ubogimi warunkami życia w Polsce. Wzmocniło ono antypolskie i antysemickie uprzedzenia w szeregach Wehrmachtu, utwierdzając żołnierzy w przekonaniu o „niższości cywilizacyjnej” i „demoralizacji” miejscowej ludności. Konsekwencją była niewrażliwość na cierpienia cywilów oraz zmniejszenie oporów przed stosowaniem przemocy. Böhler wskazuje w tym kontekście m.in. na listy i zapiski niemieckich żołnierzy, którzy nie uznawali podpalania krytych strzechą wiejskich chat (opisywanych jako „siedliska pluskiew”) za czyn naganny.

Niemal od pierwszych godzin wojny na wszystkich odcinkach frontu niemieckie oddziały masowo zgłaszały meldunki o rzekomych atakach partyzantów. W rzeczywistości we wrześniu 1939 roku w Polsce nie istniał jeszcze zorganizowany zbrojny ruch oporu, który obejmowałby szerokie rzesze ludności. Nie doszło również do spontanicznego zrywu cywilów przeciwko wkraczającym Niemcom.