Początkowo przełożeni przypuszczali, że Jarecki się rozbił, ale wkrótce odnaleziono dodatkowe zbiorniki i zdano sobie sprawę z ucieczki pilota, który wówczas był już nad Bornholmem. Sądził, że znajduje się tam duża amerykańska baza wojskowa. Okazało się jednak, że było tam jedynie niewielkie, słabo oznakowane lotnisko (współcześnie jest to port lotniczy Bornholm koło miasta Rønne). Rozważał wówczas lot do Kopenhagi, jednak nie zdecydował się na to ze względu na zbyt małą ilość paliwa. Zdołał wylądować na krótkim, trawiastym pasie startowym, nie uszkadzając samolotu. Cała ucieczka trwała zaledwie kilkanaście minut.
Na wyspie, wezwani przez duńskie władze, specjaliści z USA dokładnie sprawdzili samolot i po paru tygodniach – zgodnie z przepisami międzynarodowymi – odesłali go z powrotem do Polski. Jarecki pojechał do Monachium, gdzie wystąpił w Radiu Wolna Europa. W Londynie otrzymał od generała Władysława Andersa Krzyż Zasługi. Następnie wyjechał do USA, gdzie otrzymał nagrodę 50 000 dolarów za sprowadzenie na Zachód MiGa-15. Spotkał się m.in. z prezydentem Dwightem Eisenhowerem, który podpisał akt nadania Jareckiemu obywatelstwa amerykańskiego.