Po ostrzale wsi z ckm-ów i pocisków zapalających, od których zapłonęła wieś, banderowcy ruszyli do ataku z kilku stron. Główny atak prowadzony był od strony wschodniej. Polacy pozwolili na bliskie podejście przeciwnika, po czym otworzyli zmasowany ogień z rkm-ów. Jak pisał Węgierski, ta taktyka spowodowała duże straty w szeregach UPA (według ocen AK zginął upowski dowódca) i załamanie się pierwszego ataku. Upowcy ponowili atak, tym razem doprowadzając do oblężenia kościoła i plebanii, gdzie schroniła się ludność cywilna. Kontratakując, grupa akowców z „Głogiem” na czele, przedarła się przez płonące domy i ostrzałem z boku zaskoczyła atakujących i zmusiła ich do wycofania się. „Głóg” został ranny w rękę.

Według Węgierskiego 10 kwietnia nad ranem do akcji wszedł powracający z niedoszłego zrzutu oddział „Strzały”, oskrzydlając przeciwnika. Około 5 rano banderowcy, wykorzystując słabą widoczność (całe pole walki było zasnute dymem z dopalających się zagród), próbowali wedrzeć się do wsi tym razem od zachodu, ale obrońcy udaremnili również i ten atak. Część oddziałów ukraińskich rozpoczęła wycofywanie się zabierając rannych i zabitych.