Ofiary tego mordu pochowano dopiero 6 lutego w zbiorowej mogile na obrzeżach cmentarza z udziałem trzech księży rzymskokatolickich. Na pogrzeb nie przybył żaden ksiądz greckokatolicki. Wykopany dół na zwłoki okazał się za mały i za płytki i konieczne było usypanie kurhanu. thumb|Kurhan na cmentarzu w obecnej Hanaczówce, w którym pochowano zabitych i zamordowanych w ataku UPA z 2 lutego 1944

Atak ten wykazał, że wieś nie była należycie przygotowana do obrony.

Po napadzie okoliczna ludność polska udzieliła hanaczowianom wydatnej pomocy materialnej i moralnej. Do wsi przybyły również dostawy broni, a ponadto ze Lwowa przybyli ochotnicy do obrony. Przybył także komendant Inspektoratu Lwów mjr Sawicki i na spotkaniu z samoobroną opracowano nowy plan obrony. Przystąpiono do budowy zamaskowanych bunkrów ze schronami dla ludności, wzmocniono drzwi do kościoła, wyznaczono placówki obsadzane przez plutony, zorganizowano sieć patroli. 10 lutego dowództwo oddziału dyspozycyjnego AK w Hanaczowie objął por. Jastrzębski ps. „Strzała”. Wiosną 1944 roku Hanaczów dysponował około 150 ludźmi uzbrojonymi w broń palną, wliczając w to pluton żydowski i kilkunastu sowieckich partyzantów. Do obrony byli przygotowani także mężczyźni z bronią białą.