Oprócz działań milicjantów, w jesieni zaczęła narastać ilość ataków ze strony polskich oddziałów partyzanckich.

Po rozpoczęciu akcji wysiedleńczej, terenowi działacze OUN-B przeprowadzili w każdej gromadzie zebrania, na których odwołując się do patriotyzmu i przywiązania do ziemi, zakazywali wyjazdu, rozprowadzali również ulotki o tej samej treści. Po kilku tygodniach, w celu zastraszenia osób wahających się, zamordowano 24 listopada w Kormanicach 6-osobową rodzinę przygotowującą się do wyjazdu.

Na początku grudnia nastąpiło znaczne pogorszenie pogody, więc akcja wysiedleńcza uległa zatrzymaniu, nasilono w zamian akcję propagandową. Publikowano w prasie wywiady z przesiedleńcami, a nawet listy przesiedlonych z podziękowaniami i pochwałami sytuacji w Związku Radzieckim.

W pierwszym okresie wysiedleń wyjazdy były raczej dobrowolne, często podyktowane złą sytuacją materialną (brak własnego gospodarstwa, spalenie gospodarstwa, duże podatki i kontyngenty). Członkowie komisji przesiedleńczych pozwalali nawet wycofywać już złożone zgłoszenia na wyjazd.