Bareja stosował autoironię, nawiązując w Misiu do swoich wcześniejszych filmów. Ujęcie klubu sportowego stanowi nawiązanie do Męża swojej żony, w którym zdarzenia ukazano w duchu zdrowej rywalizacji. Tańczące krakowiaka „liliputy” podczas wręczani paszportu Stanisławowi Paluchowi i Aleksandrze Kozeł stanowią autoironiczny komentarz do tańca w Żonie dla Australijczyka. Scenografia Misia jest reakcją na wcześniejszą krytykę zbyt sterylnych wnętrz.
Zmagania z cenzurą Po zakończeniu produkcji Misia Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk zgłosił zastrzeżenia do ponad trzydziestu scen z całego filmu. Cenzura zakwestionowała między innymi sceny kupowania mięsa w kiosku, obiadu w barze mlecznym, wręczania paszportu i występu estradowego, a także zdania deprecjonujące władzę, takie jak „Film jest najważniejszą ze sztuk”, „To jest miś na skalę naszych możliwości” czy „Słuszną linię ma nasza władza”. Łącznie, jak szacował reżyser, długość zakwestionowanych scen wynosiła 700 metrów, czyli ¼ filmu.