Miał to być wstęp do ogólnonarodowego powstania, popartego przez zbuntowane oddziały armii rządowej, które doprowadziłoby do obalenia rządów Castro. W wypadku porażki ocalałe oddziały znalazłyby schronienie w pobliskich górach, gdzie mogły prowadzić walkę partyzancką.
CIA zaproponowała później alternatywne miejsca inwazji. 11 marca 1961 prezydent Kennedy oraz jego gabinet wybrali spośród zaproponowanych miejsc Zatokę Świń. Na korzyść przeprowadzenia w tym miejscu inwazji przemawiały bliskość lotniska, odpowiedniego dla bombowców B-26, oraz w przeciwieństwie do lądowania w Trynidadzie, które zostało uznane przez prezydenta za „zbyt spektakularne”, zatoka umożliwiała „ciche” lądowanie. To „ciche” lądowanie miało utrudnić powiązanie rządu USA z wydarzeniami na Kubie. Nowe miejsce inwazji przyjęte w dużym stopniu z powodów politycznych było pułapką dla lądujących oddziałów, które w przypadku porażki nie mogły podjąć działań partyzanckich. Otaczające Zatokę Świń bagna nie dawały dostatecznej osłony, a najbliższe łańcuchy górskie znajdowały się zbyt daleko, by istniała realna szansa na przedarcie się w bardziej dogodny teren. Znaczący w tym kontekście wydaje się raport Połączonego Komitetu Szefów Sztabów, uznający plan „Trinidad” za lepszy.