Dlatego przyjmuje się, że w momencie poślubienia Marii, Józef był młodym, pełnym sił mężczyzną, najprawdopodobniej pod koniec drugiego lub na początku trzeciego dziesięciolecia życia. Na ten obraz młodego i silnego opiekuna Świętej Rodziny mocno wskazywał m.in. abp Fulton J. Sheen.
Zanim jeszcze urodził się Jezus, ukazało się zarządzenie cesarza Augusta o spisie ludności. Każdy mieszkaniec spisywany był w miejscu swego urodzenia, więc Józef udał się z rodziną w podróż do judzkiego Betlejem, skąd pochodził (Łk 2,1-4). Gdy dotarli na miejsce, Maria urodziła syna i położyła w żłobie, nie było bowiem dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2,4-7). Według żydowskiego prawa ojciec dziecka mógł nadać mu imię – czynność ta była uznaniem dziecka za swoje, nadał więc chłopcu imię Jezus. Odtąd był on uważany za ziemskiego ojca Jezusa (czyż nie jest On synem cieśli? Mt 13,55). W oryginalnym tekście greckim Nowego Testamentu na określenie zawodu Józefa użyto słowa τέκτων (tektōn), co może oznaczać nie tylko cieślę pracującego w drewnie, ale ogólnie rzemieślnika, budowniczego lub kamieniarza. W łacińskiej Wulgacie przetłumaczono to słowem faber. Józef był świadkiem pokłonu pasterzy Jezusowi, nowo narodzonemu dziecku (Łk 2,16).