Swą wierność władcy wojewoda mścisławski udowodnił w czasie tzw. incydentu trubeckiego. Ustalona pokojem w Polanowie granica wymagała rzeczywistego wytyczenia w terenie. Stało się to powodem wielu sporów i przetargów, a trwało ponad dziesięć lat. Kolejne komisje graniczne były zrywane. Nieustanne próby renegocjacji ze strony Rosjan, wprowadzanie jednostronnych zmian, próba posługiwania się sfałszowaną kopią traktatu i uniki cara Michała I dotyczące ratyfikacji, przyczyniły się do popularności w Rzeczypospolitej określenia grecka wiara jako synonimu niesłowności i niedotrzymywania zobowiązań. Rosjanie podnosili również, że komisarze polscy straszą ich podjęciem na nowo sprawy Dymitra Samozwańca, którym ma być teraz rzekomy syn Maryny Mniszchówny i pierwszego Dymitra. Senatorowie, którzy rozpatrywali skargę poselstwa moskiewskiego (1644) – wśród nich był Mikołaj Abramowicz – pod naciskiem króla zgodzili się dla świętego spokoju na uwięzienie „pretendenta” w Malborku i zrobienie z niego duchownego, zapewniając posłów i o niczem złem już nie pomyśli, a my na to damy wam stwierdzenie listem i pieczęcią. Władysław IV, aby wreszcie doprowadzić sprawę granicy do zakończenia, a jednocześnie zapewnić sobie przychylność Rosjan niezbędną mu w realizacji zamierzeń tureckich, zgodził się na jeszcze jedno ustępstwo.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Mikołaj Abramowicz (zm. 1651) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.