Masakrę zdołał jednak powstrzymać dyrektor szpitala, dr Henryk Cetkowski, który okazał Krzyż Żelazny I klasy otrzymany za służbę w szeregach kajzerowskiej armii, po czym nienaganną niemczyzną oświadczył, iż wstydzi się nosić to odznaczenie skoro niemiecka armia nie przestrzega prawa wojennego. Pod wrażeniem jego postawy niemiecki oficer odwołał egzekucję i zezwolił, aby szpital został ewakuowany na teren kontrolowany przez powstańców. Rannych i personel w większości przeniesiono do budynku przy ul. Pierackiego 3/5 (dziś Dom Dziennikarza), a pozostałych dla których zabrakło miejsca – do laboratorium kosmetycznego przy ul. Kopernika 11/13.

Gorszy los spotkał powstańczy punkt opatrunkowy przy ul. Furmańskiej 12, który około 8 sierpnia został opanowany przez kryminalistów z pułku Dirlewangera. Początkowo Niemcy zamierzali wymordować wszystkich przebywających tam Polaków. Egzekucję w ostatniej chwili wstrzymano, ale szpital został podpalony, a ranni i personel zmuszeni byli koczować całą noc na ulicy. Ewakuacja szpitala nastąpiła następnego dnia. Dirlewangerowcy zabili wówczas kilku rannych, a pozostałych wykorzystali jako „żywe tarcze”, chcąc uniknąć w ten sposób powstańczego ostrzału od strony ulic Karowej i Bednarskiej.