Człowiek jako osoba, jako samoświadome centrum aktów duchowych jest homo religiosus. Stąd można powiedzieć za Schelerem, że bycie stworzonym dla świata i człowieka ujawnia się w miłości do ens a se.

Doświadczenie Boga jest zarazem doświadczeniem własnej skończoności, kruchości i niesamodzielności bytowej. Owo doświadczenie – rozumiane po augustyńsku – to rozpoznanie Boga w sobie (Augustyn: że oto Bóg mieszka w duszy) jako czegoś nieskończonego przy jednoczesnym samopoznaniu człowieka jako istoty skończonej oraz bytu jako stworzonego. Rodzi się tu pytanie o bytową przyczynę sprawczą świata. Jest to pytanie, a raczej potrzeba konieczności uprzyczynowania siebie i świata. To metafizyczne uprzyczynowanie jest dane bezpośrednio w odczuciu obecności Boga. Człowiek jest istotą skończoną. Byt jest znikomy, a tym samym – stworzony. Jako znikomy musi mieć przyczynę. Musi być więc stworzony.

Pierwszym aksjomatem ontycznym doświadczenia religijnego jest bezpośredniość i oczywistość obecności Boga. Byt święty, najdoskonalszy – tyle odsłania rozumienie Boga jako ens a se.