Rylskiego. Przed północą cofnięto uprzedni rozkaz, rano 3 września eskadra odleciała na lotnisko Kuciny-Dzierżanów. W trakcie przelotu własna artyleria ostrzeliwała „Łosie”, a w rejonie Łodzi klucz polskich myśliwców wykonał na nie manewr ataku. Dostrzegając w ostatniej chwili biało-czerwone szachownice, zawrócił nagłym skrętem i powrócił w rejon patrolowania. O 9.00 w rejon Częstochowy wystartowała załoga por. Miondlikowskiego. Tam, na szosie Częstochowa-Radomsko, zlokalizowała długą kolumnę pancerną. Pozostałe załogi eskadry oczekiwały na rozkaz startu na bombardowanie. W międzyczasie z Gnojna ściągnięto Fokkery ze sprzętem i obsługą. Z Ułęża zabrano dodatkową ekipę mechaników i o zmierzchu wylądowano w Kucinach. Z uwagi na zapadający wieczór, bombardowania nie przeprowadzono. Trzeci dzień załogi spędzały czas w rowach przeciwodłamkowych, a bombardowań całością sił nie było. 4 września nadszedł rozkaz by zbombardować niemiecki korpus pancerny w rejonie Częstochowa–Wieluń–Sieradz. Na rozpoznanie i zlokalizowanie nieprzyjacielskich kolumn pancernych wystartowała załoga: por. Górniak, plut. Bonkowski oraz strzelcy strz. Zejdler i kpr. Puchała. Załoga rozpoznała cel, zrzuciła bomby, ale w drodze powrotnej atakowana przez trzy Me 109 zmuszona była awaryjnie lądować. Zginęli obserwator – por. Górniak i radiotelegrafista – kpr.