Pingot i kpr. strz. Wilkowski. Na wysokości Żnina polski samolot był atakowany przez Me-109. Lotnicy wrócili bez strat do Gulczewa. Po południu w rejon Wągrowiec–Czarnków–Piła–Wałcz polecieli pchor. obs. Żmichowski, kpr. pil. Harenda i kpr. strz. Wawrzak. Nad Piłą ostrzelała „Karasia” artyleria przeciwlotnicza. Pilot został lekko ranny, a stery samolotu przejął pchor. Żmichowski. Po zatamowaniu krwi, kpr. Harenda przejął ponownie stery i szczęśliwie wylądował w Gulczewie.

Rano, 3 września nastąpiło przesunięcie eskadry na lądowisko Kazimierz Biskupi. Na rozpoznanie załogi startowały jeszcze z Gulczewa. W rejon Żmigrodu poleciała załoga: por. obs. Grekowicz-Grochowski, pchor. pil. Sobczak i kpr. strz. Stengierski. Podczas ataku na niemieckie kolumny, samolot został uszkodzony i lądując przymusowo, zaczepił o budynek w Cielczy i zapalił się. Obserwator zginął, a pilota i strzelca odtransportowano do szpitala w Jarocinie.

Zadanie por. Grochowskiego dublowała załoga: por. obs. Sławomirski, kpr. pil. Orlikowski i kpr. strz. Wiewiórkowski. Porucznik Sławomirski wspominał: