W początkowej fazie lotu, nad Morzem Czerwonym, samoloty przypadkowo przeleciały na wysokości około 100 metrów, bezpośrednio nad prywatnym jachtem Husajna ibn Talala, króla Jordanii. Zaniepokojony król rozpoznał izraelskie oznaczenia, pojmując istotę ich misji, bezskutecznie próbował ostrzec Irakijczyków.

Po przekroczeniu granicy Arabii Saudyjskiej samoloty klucza uderzeniowego i eskorty kontynuowały lot nad pustynią aż do okolic Bagdadu. Była to częściowo długa i okrężna trasa, która miała za zadanie zmniejszenie szansy wykrycia przez wrogie radary i naziemne stanowiska obrony przeciwlotniczej.

W odległości 1000 kilometrów od celu operacja nieco się skomplikowała przez zewnętrzne zbiorniki paliwa. Samoloty były tak mocno obciążone, że dodatkowe zbiorniki paliwa wyczerpały się już w drodze do obiektu. Same zbiorniki zostały odrzucone dopiero po ataku, pośrodku saudyjskiej pustyni.

Po osiągnięciu irackiej przestrzeni powietrznej, eskadra podzieliła się na dwa odrębne zespoły.