Dowódca lotniskowca poprosił „Reno” o wzięcie na hol, jednak krążownik nie miał odpowiedniego wyposażenia, dlatego to „Birmingham” podjął się tego zadania. Gdy krążownik podchodził do lotniskowca o godzinie 15.23, nastąpiła kolejna ogromna eksplozja. Wybuchł magazyn amunicji, w powietrze wyleciała rufa okrętu. Na „Birmingham”, którego pokład zapełniony był grupami ratowniczymi, wyłowionymi marynarzami z „Princetona” i artylerzystami obrony przeciwlotniczej, spadł deszcz płonących metalowych szczątków. Na pokładzie krążownika zginęło 85 ludzi, a 300 zostało rannych. Uszkodzone w drugim wybuchu zostały również „Morrison”, „Irwin” i krążownik „Reno”. Drugi wybuch przypieczętował los lotniskowca. Po 16.00 stało się już jasne, że okrętu nie da się uratować. Zadanie wykonania „ciosu łaski” dostał niszczyciel „Irwin”. Jednak z uwagi na uszkodzenie celownika na okręcie podczas wybuchu, z wystrzelonych przez niszczyciel sześciu torped trafiła tylko jedna, druga przeszła za rufą lotniskowca, a trzecia zawróciła i zaczęła gonić niszczyciel, który zdołał ją jednak wymanewrować. Kolejne dwie torpedy również chybiły, a ostatnia również zaatakowała własny okręt. W tej sytuacji zadanie dobicia okrętu otrzymał krążownik „Reno”, który wystrzelił dwie torpedy. Obydwie okazały się celne.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — USS Princeton (CVL-23) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.