Kropla z elektrody spawalniczej spadająca na nieochronioną powierzchnię spowodowała niewidzialne pęknięcie. Ono podlegało długiemu i intensywnemu ciśnieniu (ponad 200 atmosfer), narażając integralność przewodu i w końcu powodując jego przedziurawienie.
K-19 spotkał się w morzu z inną jednostką radziecką – diesel-elektrycznym okrętem podwodnym S-270, na który ewakuowano załogę, po czym jednostkę odholowano do bazy w Polarnym. Wskutek awarii wytworzona z przecieku skażona para wodna, w różnym stopniu skaziła cały okręt. Po powrocie do Związku Radzieckiego, K-19 został odkażony, a sekcja reaktora wymieniona w stoczni w Siewierodwińsku. Odcięta sekcja uszkodzonego reaktora, została natomiast wrzucona do Morza Karskiego. Radzieckie dowództwo postanowiło także wykorzystać nadarzającą się okazję na sprawdzenie wpływu promieniowania i skażenia radioaktywnego na elementy pocisków balistycznych i ich paliwo rakietowe. Obecne w trakcie wypadku w wyrzutniach K-19 trzy pociski R-13 „po dwóch miesiącach wentylacji okrętu” zostały wydobyte, a następnie zainstalowane w okręcie podwodnym o napędzie diesel-elektrycznym i z sukcesem wystrzelone.