Ocenił, iż powstanie odpowiadałoby samym Niemcom, którzy w ramach prowokacji „nawoływali” do wybuchu powstania, organizując m.in. akcje ulotkowe, zdając sobie sprawę z jego potencjalnego fiaska w obliczu osłabienia Armii Krajowej na terenie miasta.
Próba sprowokowania do powstania przez Niemców Arcybiskup apelował do niemieckiego generała Josefa Harpego, by ogłosił Kraków „miastem otwartym”. W ten sposób ewentualna bitwa Niemców z Sowietami rozegrałaby się poza murami miasta i dzięki temu historyczna zabudowa miasta mogłaby ocaleć. Harpe nie zgodził się. Obiecał natomiast, że Wehrmacht będzie się starał chronić ludność cywilną. Zaznaczył, że w wypadku powstania cały Kraków zostanie zrównany z ziemią. Ponadto generalny gubernator Hans Frank, wiedząc już o planach powstańczych AK-owców, zaapelował do „dumnego arcybiskupa krakowskiego”, by nie dopuścił do ich realizacji. Widząc krwawiącą Warszawę, władze Rzeczypospolitej Polskiej nie zdecydowały się na podjęcie akcji powstańczej w kolejnym mieście. Mimo fiaska Powstania Warszawskiego, bardzo wielu żołnierzy AK z samego Krakowa, udawało się do Warszawy, by wspomóc ją w walce. Na pomoc Warszawie szły również oddziały krakowskie stacjonujące poza Krakowem.