Reakcja na Czarną księgę cenzury Służba Bezpieczeństwa wyrażała zaniepokojenie rozwojem wydarzeń obawiając się wykorzystania tych dokumentów przez „reakcyjną prasę zachodnią”.

Lektura książki wywołała poruszenie u znanych ludzi pióra ówczesnej Polski. Stefan Kisielewski w swojej książce Dzienniki tak napisał:

Władysław Bartoszewski i Andrzej Szczypiorski dostarczyli do sekretariatu premiera list „apelujący o zreformowanie zasad działania urzędu” powodującego „zubożenie życia duchowego, zahamowanie rozwoju nauki i kultury”, podpisany przez czternaście osób, w tym Jana Parandowskiego. Dalsze protesty ogłosiły zarządy Polskiego Towarzystwa Filozoficznego oraz Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, a 162. Konferencja Episkopatu wyraziła dezaprobatę.

Poruszona była również strona państwowa. Odchodzący minister kultury i sztuki Józef Tejchma nazwał Księgę „dokumentem hańby”. Mieczysław Rakowski (ówczesny redaktor naczelny tygodnika „Polityka”) udał się na skargę do członka Komitetu Centralnego Edwarda Babiucha.

W rezultacie na polecenie premiera Piotra Jaroszewicza rzecznik prasowy rządu Włodzimierz Janiurek wraz z szefem GUKPPiW St.