Początkowo sądzono, że wydarzył się nieszczęśliwy wypadek, jednak po krótkim śledztwie okazało się, że przyczyną śmierci rodziny Lipów było brutalne zabójstwo. Wszyscy zginęli przeważnie we śnie od ciosów zadanych tępym narzędziem; mieli rany cięte i kłute – jak się później okazało – zadane siekierą i motyką. Sprawca lub sprawcy podłożyli w obejściu snopki słomy i wzniecili pożar w celu zatarcia śladów.

Zaczęto rozważać motyw rabunkowy zbrodni. Mieczysław Lipa był sołtysem i posiadał sporą kwotę, ok. 20 tys. zł, zebraną na poczet podatków. Innym motywem zabójstwa mogła być zemsta. Krąg podejrzanych szybko zawęził się do ok. 40 osób, na ich czele figurowała rodzina Józefa Zakrzewskiego. Jego syn, Czesław, notowany był za rozboje, napady rabunkowe i inne drobne przestępstwa, ojciec Józef miał zatargi z sołtysem o niepłacenie podatków i niewywiązywanie się z obowiązkowych dostaw produktów rolnych. We wsi nie byli oni lubiani, Czesława wręcz bano się, zwłaszcza że wiele jego czynów pozostawało bez prawnych konsekwencji.