Swoistym technologicznym przełomem, który zdaniem Bogdana Musiała umożliwił rozpoczęcie „ostatecznego rozwiązania”, stało się dopiero uruchomienie obozów zagłady ze stacjonarnymi komorami gazowymi. Niewykluczone, że decyzja o budowie pierwszego obozu zapadła podczas narad w kwaterze głównej Adolfa Hitlera, które były prowadzone na przełomie września i października 1941 roku.
Pilnego „rozwiązania kwestii żydowskiej” oczekiwały w szczególności władze Generalnego Gubernatorstwa, które liczyły, że w ten sposób znikną liczne problemy natury ekonomicznej i sanitarnej, z którymi musiały się mierzyć. Zdaniem Musiała kluczową rolę w procesie decyzyjnym prowadzącym do Zagłady odgrywał dowódca SS i policji na dystrykt lubelski, SS-Brigadeführer Odilo Globocnik. Ten fanatyczny nazista, zajmujący w hitlerowskiej hierarchii wyższą pozycję, niż wskazywałby na to jego stopień, liczył, że „usunięcie” Żydów umożliwi realizację jego planów całkowitego zniemczenia dystryktu lubelskiego. We wrześniu 1941 roku porozumiał się z szefami Kancelarii Führera, Philippem Bouhlerem i Viktorem Brackiem, w sprawie oddelegowania na Lubelszczyznę grupy pracowników tej instytucji, którzy uprzednio uczestniczyli w akcji T4, czyli tajnym programie eksterminacji osób chorych psychicznie i niepełnosprawnych umysłowo.