Po tym przemówieniu z tłumu Polaków wyprowadzano po 5–10 mężczyzn i prowadzono do stodoły Antoniego Strażyca na rzekome badania, w rzeczywistości na egzekucję przeprowadzaną za pomocą siekier, młotków do zabijania zwierząt gospodarskich, maczug i pałek. Martwych wrzucano do dołu wykopanego uprzednio w tym budynku. Świadkiem tych mordów był Władysław Soroka, który zdołał wybiec ze stodoły i uciec pomimo otrzymania 6 postrzałów.
Po wymordowaniu mężczyzn zaczęto w ten sam sposób zabijać kobiety i dzieci. Około południa oprawców spłoszyły strzały oddane przez patrol niemiecki, który pojawił się w okolicy. Zaprzestano zabijania ludzi pojedynczo. Drewniany budynek szkoły, w którym znajdowało się 150–200 osób, obłożono słomą i podpalono, wrzucając jednocześnie do wnętrza granaty. Strzelano do ludzi wyskakujących przez okna szkoły. Ocalało zaledwie kilka osób rannych i udających nieżywe. Podpalono także stodołę Jesionka, w której było zamkniętych około 30 kobiet i dzieci.
Podczas dokonywania zbrodni wieś była plądrowana przez ludność ukraińską. Wykrytych Polaków mordowano. Ponadto po rzezi grupy Ukraińców chodziły po wsi nawołując po polsku ukrywających się do ujawnienia.