17 lipca tunel sięgnął konfederackich pozycji.

Pogłoski o minie wkrótce dotarły do konfederatów. Początkowo Lee nie dawał im wiary i nie podejmował żadnych działań aż do pierwszych dni lipca, kiedy to został ostrzeżony przez płk. Alexandra. Jednak nawet wówczas konfederatom nie udało się zlokalizować tunelu Pleasantsa. Generał John Pegram, którego baterie znajdowały się nad przypuszczalnym miejscem zdetonowania miny, potraktował pogłoski poważnie i – na wszelki wypadek – zbudował nowe okopy oraz stanowiska artyleryjskie na tyłach.

Tunel miał kształt litery „T”. Część dobiegowa miała 170 metrów długości i zaczynała się w zagłębieniu terenu, około 17 metrów poniżej konfederackich baterii, co znacznie utrudniało ewentualne wykrycie. Wejście do tunelu było wąskie i niskie (1 m szerokości i 1,5 m wysokości), ale dalej stawał się on dwukrotnie szerszy i o 40 cm wyższy. Na jego końcu znajdowała się prostopadła galeria, rozciągająca się na 25 metrów w obie strony. Grant i Meade w trzy dni po ukończeniu robót uznali, że warto wykorzystać tunel, na co niewątpliwy wpływ miała ich porażka w starciu nazwanym później I bitwą o Deep Bottom. Unioniści wypełnili galerię tunelu 320 beczułkami (około 3600 kilogramów) prochu. Ten ogromny ładunek wybuchowy znajdował się około 7 metrów pod umocnieniami konfederatów.