W części czwartej Gawen udał się na spotkanie z Zielonym Rycerzem, który zgodnie z umową znajdował się obok Zielonej Kaplicy. Gdy rycerz zamachnął się toporem na odsłoniętą szyję Gawena, ten zadrżał, a Zielony Rycerz zobaczywszy to wstrzymał cios. Za drugim razem Gawen ani drgnął, postanawiając nie okazać już więcej strachu, ale znów nie otrzymał uderzenia, gdyż rycerz dopiero sprawdzał, czy rzeczywiście nie ulęknie się śmierci. Za trzecim razem cios padł, ale przeciął jedynie wierzchnią warstwę skóry, nie wyrządzając żadnej krzywdy. Tutaj też następuje wyjaśnienie czynów Zielonego Rycerza, który okazuje się być Bertilakiem, panem zamku, w którym gościł Gawen. Jego dwa pierwsze nieszkodliwe ciosy odpowiadały uczciwemu postępowaniu Gawena w stosunku do żony Bertilaka, a także dotrzymywaniu umowy odnośnie do zwrotu tego, co dostał w dwa pierwsze dni. Cios krzywdzący był za to, że nie oddał pasa, podarowanego przez gospodynię, licząc, że ten uratuje mu życie. Gawen więc tylko w jednym przypadku uchybił wierności, wtedy gdy chodziło o jego własne życie. Bertilak wyjawił, że chciał wystawić na próbę dwór króla Artura, a pomogła mu w tym wróżka Morgana, zamieniając go w Zielonego Rycerza. W końcu jednak dzięki prawemu postępowaniu Gawena rycerstwo króla Artura nie zostaje zhańbione.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Pan Gawen i Zielony Rycerz · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.