Szkielety były odwrócone twarzą ku dołowi, co zinterpretowano jako dowód pogrzebania żywcem i późniejszego przebudzenia ofiar tej pomyłki.
Informacje o odkryciu wywołały psychozę strachu wśród mieszkańców Poznania, dodatkowo podsycaną przez sensacyjne publikacje w ówczesnych czasopismach. Atmosferze zagrożenia uległ również hrabia Edward RaczyńskiWedług jednego z artykułów Raczyński osobiście wizytował cmentarz, por. , który chcąc się uchronić przed taką ewentualnością, zawarł wówczas układ ze swoim sekretarzem Gottlobem Conradem. Raczyński postanowił również ufundować zakład chroniący mieszkańców Poznania przed pochówkiem za życia. Pod koniec marca 1843 zwrócił się do C.M. Maya, radcy miejskiego w Eisenach w Turyngii, z prośbą o przesłanie mu dokumentacji podobnej, działającej tam instytucji. Otrzymawszy w ciągu dwóch tygodni dokumenty, Raczyński zlecił Karolowi Libeltowi opracowanie instrukcji dla pracownika planowanego domu, zwanego kopaczem. Przetłumaczoną i zmodyfikowaną przez Libelta instrukcję hrabia przekazał władzom miejskim, zobowiązując się do wzniesienia budynku oraz jego utrzymywania przez 6 lat, po czym fundacja przejść miała na własność miasta.