„Oczy duszy” w ujęciu Mickiewicza nie ograniczają się jednak wyłącznie do sytuacji szekspirowskiej, bowiem ich rolę w utworze utwierdza przede wszystkim bogata tradycja filozoficzna. Romantyczne mówienie o zdolnościach poznawczych człowieka w pozarozumowych kategoriach miało swój formalny początek w dualistycznej filozofii Platona. W jego ujęciu „oczy duszy” stanowią bezcielesny podmiot zdolny do bezpośredniego oglądania idei platońskich, „postaci wiernego bytu”. Refleksję tę kontynuowali Cyceron i Lukrecjusz, wprowadzając pojęcie „oka wewnętrznego”, a także religia chrześcijańska z przesłaniem Pawła z Tarsu na czele.
W czasach nowożytnych fenomenem tym zajęła się filozofia Oświecenia. Nicolas Boileau mówił o „oczach duchowych”, ale rozumiał pod tym określeniem ni mniej, ni więcej − duszę mogącą widzieć jedynie dzięki rozumowi. Z kolei zdaniem Jeana Baptiste’a Racine’a „widzieć w duchu” oznaczało wizję prorocką, taką samą jaką wykazywały się wielkie postaci biblijne. Wszystko to było jednak dalekie temu, jak rozumiał to pojęcie Mickiewicz, a za nim − polscy romantycy. Pierwszym myślicielem, który dał podstawy pod nowe jakości poznania był Samuel Taylor Coleridge.