W niezależnych mediach pojawiły się sugestie, że Romanczuk nie jest autorem treści oświadczenia i że władze wywarły na niego nacisk, by je odczytał. Przesłankami tu temu miało być zachowanie Romanczuka w trakcie wystąpienia, a także styl oświadczenia, całkowicie różny od stylu Romanczuka, za to bardzo podobny do stylu KGB-owskich publicystów. Sam Romanczuk, zapytany o to, odmówił odpowiedzi. Początkowo autentyczność oświadczenia potwierdziła Zjednoczona Partia Obywatelska, jednak kilka godzin później Narodowy Komitet partii wystosował rezolucję, w której uznał oświadczenie Romanczuka za nieuzasadnione i sprzeczne ze stanowiskiem partii.

O godzinie 15:00 tego samego dnia Jarosław Romanczuk został zaproszony na spotkanie z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką, w czasie którego przywódca Białorusi rozmawiał z nim na temat współpracy ekonomicznej. Romanczuk odrzucił propozycję i zwrócił się z prośbą o uwolnienie aresztowanego Anatola Labiedźki.

22 grudnia Romanczuk, w swoim artykule opublikowanym w internecie, w zawoalowany sposób opisał wydarzenia, które miały miejsce w nocy z 19 na 20 grudnia: