Jak ujawniła moskiewska prokuratura – zarówno kapitan, jak i I oficer prowadzący feralny rejs, nie posiadali dostatecznego doświadczenia w lotach na Boeingach 737-500 (kapitan – nalot 3689 godzin, z czego 1165 za sterami Boeinga 737, z których 452 godzin jako dowódca; I oficer – nalot 8713 godzin za sterami, ale tylko 220 godzin na Boeingach 737).
Prokuratura ustaliła również, że żaden z pilotów nie posiadał właściwych certyfikatów, zezwalających na loty międzynarodowe, a dokumenty, którymi posługiwali się do okresu wypadku, były sfałszowane. Żadne służby naziemne nigdy nie wykryły tego oszustwa. W istocie piloci nie poznali wszystkich technicznych i aerodynamicznych zależności samolotu typu Boeing 737 serii 500, nie potrafili także skonfigurować samolotu przed lądowaniem ani tym bardziej odpowiednio zareagować w przypadku sytuacji awaryjnej. Nie byli zaznajomieni z zachodnim systemem wskaźnika wysokości i nie zauważyli problemu, gdy samolot zaczął wznosić się w niekontrolowany sposób. W dodatku, w krwi kapitana wykryto alkohol.