Starcia między siłami dżibutyjskimi i erytrejskimi trwały kilka dni, zanim 13 czerwca wojsko Dżibuti ogłosiło ustanie walk, lecz tego samego dnia prezydent Guelleh, cytowany przez BBC, oświadczył, że jego kraj jest w stanie wojny z Erytreą.

W walkach zginęło 44 dżibutyjskich żołnierzy, a 55 zostało rannych. Według szacunków Dżibuti, 100 erytrejskich żołnierzy zginęło, 100 dostało się do niewoli, a 21 zdezerterowało. Prezydent Guelleh oświadczył: „Zawsze mieliśmy dobre stosunki. Jednak oni agresywnie okupowali część naszego kraju. To jest agresja, której stawiliśmy opór”.

Następstwa 24 czerwca 2008 roku Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych zorganizowała spotkanie w swojej siedzibie w Nowym Jorku, aby wysłuchać informacji o sytuacji oraz oświadczeń premiera Dżibuti Mohameda Dileity i ambasadora Erytrei.

Do regionu walk został wysłana misja rozpoznawcza ONZ, która wydała raport, w którym stwierdzono, że impas między Dżibuti a Erytreą może „mieć poważny negatywny wpływ na cały region i szerszą społeczność międzynarodową”, zaznaczając, że podczas gdy Dżibuti wycofało się ze spornego obszaru, Erytrea tego nie zrobiła.