Na olbrzymim stosie spłonęły również mumie pomordowanych kochanków królowej. Potem na szubienicy zawiśli wspólnicy Chalchiuhnenetzin obojga płci: służba, pokojowe, faktorzy, stręczyciele, najemni mordercy i preparatorzy zwłok. Ta egzekucja była swoistą manifestacją i przypomnieniem dla narodu o prastarym meksykańskim kanonie, który głosił, że za złamanie wiary małżeńskiej należy się nieodwołalnie śmierć. Zdarzenie to miało miejsce w 1498 roku. Wpłynęło ono negatywnie na stosunki Texcoco z Tenochtitlánem. Tenochkowie bowiem poczuli się obrażeni, gdy Nezahualpilli zabił osobę z ich królewskiego rodu. Napięte stosunki między miastami groziły lada chwila otwartym zerwaniem trójprzymierza, a chociaż do tej ostateczności nie doszło, ostatni królowie Mexiców jawnie sięgnęli po absolutną hegemonię. Od tej pory nie liczyli się już zupełnie z narodowymi interesami Acolhuan.

Zatargi z Tenochtitlánem Kolejny z władców Tenochtitlánu, Motecuhzoma II, korzystał z każdej sposobności, by pognębić Nezahualpilliego, dokuczyć mu, narazić na szwank jego dumę i ambicję. Nezahualpilli, wyraźnie mniej wojowniczy i energiczny, nie dawał się jednak sprowokować.